Jak zaplanować oszustwo gospodarcze – przykładowy schemat w 6 krokach

Trochę już wrzuciłem wpisów na temat różnych oszustw w obrocie gospodarczym, ale chyba ani razu nie zaprezentowałem szczegółowo etapu ich planowania. Pomyślałem, że trzeba by nadrobić tę zaległość, więc dziś będzie coś w rodzaju prostej instrukcji / manuala pokazującego kolejne kroki jeden po drugim.

 

 

Krok 1: określenie dziedziny, w której chcemy działać

Oszustwa w obrocie gospodarczym to pojęcie bardzo szerokie, ponieważ obejmuje zarówno sprzedawanie maczanych w zalewie fermowych kurczaków, aby nabrały żółtej barwy i wyglądały jak wiejskie z wolnego wybiegu = wyższa cena, jak i skomplikowane schematy wyłudzeń VAT-u. Tak więc jeśli ktoś chce wcielić w życie jakiś przekręt, to musi najpierw sprecyzować, co dokładnie chce robić. Ok, a jak najszybciej do tego dojść…? W sumie to najłatwiej jest zacząć od branży, którą już trochę znamy i wiemy, jak ona funkcjonuje i jakie patologie w niej występują. Mając już podstawową wiedzę prawdopodobnie szybciej połączymy ze sobą pewne sznurki i wyjdzie nam coś ciekawego. Oczywiście, można też wejść w branżę nową, nieznaną, ale będzie to wymagało zdobycia praktycznej wiedzy od podstaw, co może być trudne i czasochłonne. Ja np. dla potrzeb dzisiejszego wpisu przyjąłem wyłudzenia VAT – ot tak, bo to mój ulubiony temat.

 

 

Krok 2: usystematyzowanie wiedzy i wybór schematu

Sporo osób uważa, że stworzenie nowego rodzaju oszustwa to błysk geniuszu, wybitne osiągnięcie i tak dalej. Otóż właśnie niekoniecznie, bo często wystarczy zmodyfikować coś, co już funkcjonuje i wyciągnąć z tego max. Po prostu zamiast wymyślać koło na nowo, robimy coś lepiej. Rzecz jasna wymaga to wiedzy, a tę trzeba zdobyć – wyłączam tutaj oszustwa najprostsze, polegającym jedynie na znalezieniu naiwniaka. Tak więc czytamy, słuchamy i wreszcie jest: schemat, który nam się podoba i według posiadanych informacji zapewnia odpowiednia stopę zwrotu.

 

 

Krok 3: rozpisanie schematu i wstępna analiza kosztów

Załóżmy, że nasz wybór padł na podstawowy schemat wyłudzeń podatku VAT, czyli nasza spółka – słup będzie kupowała towar w Niemczech na zerowej stawce VAT (WNT), potem sprzedawała w Polsce ze stawką VAT 23%, a potem zniknie nie odprowadzając VAT-u do polskiej skarbówki, co będzie stanowiło zysk. Oczywiście wypadałoby sprawdzić na co jest zapotrzebowanie na rynku i czy czasem wybrany przez nas towar nie jest objęty split paymentem, co blokuje wykorzystanie go w naszym schemacie. Teraz liczymy:

  1. Koszty na start, czyli założenie spółki, zakup towaru, wynagrodzenie na zachętę dla prezesa – słupa, jakieś pieniądze na tzw. ruchy (chociażby organizację transportu) i tak dalej. Załóżmy, że jest to kwota 300 tys. PLN (licząc na biedaka).
  2. Koszty operacyjne przy każdej wysyłce towaru, jak np. obniżenie ceny, aby szybko znaleźć odbiorcę, koszty przewalutowania przelewów, jeśli pieniądze z naszego schematu będą wysyłane od razu za granicę, transport itp. Załóżmy, że od każdych 100 tys. PLN wrzuconych w towar wyszło nam 15% zysku na czysto na jednym cyklu sprzedaży.

Mamy więc już kwotę, którą musimy posiadać na wejście oraz potencjalne zyski, które osiągniemy z jednego cyklu sprzedaży. Teraz wypadałoby określić przez jak długi okres będziemy działać i jak dysponować zarobionymi pieniędzmi, ale najpierw…

 

 

Krok 4: analiza ryzyka i opłacalności

Tak jest, w przypadku naszego dzisiejszego schematu z VAT-em musimy zdobyć jak największą ilość informacji na temat działania KAS, organów ścigania, przeanalizować wszelkie materiały, do jakich uda nam się dotrzeć i tak dalej. Po co tak…? Aby określić ryzyko wpadki wiążące się nie tylko z utratą zainwestowanego kapitału, ale również potencjalnym pobytem w więzieniu. I tutaj ciekawostka: istnieją matematyczne wzory, które pozwalają wyliczyć koszty związane z „wywaleniem się” karuzeli, czyli zdekonspirowanie jednej ze spółek – słupów (może kiedyś wrzucę osobny wpis na ten temat, dość niszowy zresztą).

W każdym razie dzięki analizie temu będziemy mogli podjąć bardzo ważne decyzje, czyli:

– jak długo działamy?

– czy wszystkie zyski ze sprzedaży reinwestujemy kumulatywnie w nowy towar (czyli idziemy na całość), czy może część zysków odkładamy, aby w przypadku blokady kont nie stracić wszystkiego.

Mając już określony współczynnik ryzyka, możemy obliczyć nasz potencjalny zysk. Opierając się na już posiadanych informacjach zakładamy, że będziemy obracali całym naszym skumulowanym kapitałem przez okres 3 miesięcy, czyli przez czas stosunkowo bezpieczny, pozwalający z dużym prawdopodobieństwem uniknąć wykrycia naszego schematu we wczesnej fazie i idącej za tym blokady rachunku bankowego. Zgodnie z przyjętą symulacją uda nam się wykonać 1 obrót towarem tygodniowo przy zysku rzędu 15%. No i teraz wiedząc, że z posiadanych 300 tys. PLN w towar wrzucamy 250 tys. PLN mamy następujące zyski:

– w pierwszym tygodniu jest 250 tys. x 15% = 37 500 PLN zysku,

– w drugim tygodniu inwestujemy już więc 250 tys. PLN plus zysk, czyli 287 tys. PLN (tych kilkuset PLN nie będę już wliczał) x 15% co daje nam 43 tys. PLN zysku,

– trzeci tydzień to więc inwestycja 330 tys. PLN w towar i tak dalej…

– … przy czym w 11 tygodniu przy podanej kwocie startowej mamy już możliwość wrzucenia w towar 1 miliona PLN,

– a po zakończeniu cyklu 3 miesięcy (czyli 12 tygodni) mamy już na koncie 1,32 miliona PLN.

Reasumując: przy początkowych kosztach rzędu 300 tys. PLN w przypadku agresywnego wariantu kumulatywnego reinwestowania zrobiła nam się kwota 1,32 miliona PLN = ponad 1 milion PLN do przodu. Oczywiście, może się zdarzyć, że np. nasza sieć dystrybucji i sprzedaż pod koniec działalności nie będą w stanie zakupić i sprzedać odpowiednio szybko towaru, więc np. będą opóźnienia i jeden zakładany obrót nam wypadnie. Takie ryzyko też trzeba brać pod uwagę, jednak czasem ciężko jest je przewidzieć. Zatrzymajmy się więc przy tym megaoptymistycznym wariancie.

 

Koszt alternatywny

Czasem odnoszę wrażenie, że niektórzy planując jakieś oszustwo nie biorą pod uwagę jednej bardzo ważnej kwestii, jaką jest właśnie koszt alternatywny inwestycji. Inaczej mówiąc pieniądze, które wrzucamy w przekręt, można by legalnie zainwestować i przy dobrych wiatrach osiągnąć całkiem niezłą stopę zwrotu, niekiedy nawet porównywalną z gorzej zaplanowanymi oszustwami. Po prostu czasem bywa tak, że jeśli ktoś jest w czymś naprawdę dobry, to nie musi chodzić na skróty, aby żyć na wysokim poziomie. No, ale akurat w dzisiejszym przypadku ciężko byłoby osiągnąć legalnie tak wysoką stopę zwrotu, więc finansowo się opłaca (pytanie, czy warto).

 

 

Krok 5: identyfikacja problemów

Wiemy już co, wiemy jak, potencjalne ryzyka oraz sposoby ich ominięcia mamy opanowane, więc kładziemy nasz plan na stół i szukamy problemów. A problemy zawsze się znajdą, możecie mi wierzyć. Oto przykładowe z nich + rozwiązania, też przykładowe.

 

Problem 1: nie mamy wystarczającej gotówki na start

Tutaj mamy kilka potencjalnych rozwiązań, czyli:

– startujemy z nieco niższego pułapu (konieczne nowe obliczenia opłacalności),

– organizujemy gotówkę np. pożyczając ją lub wdrażając wcześniej inne, prostsze i mniej kapitałochłonne oszustwo,

– robimy dobry biznesplan z analizą ryzyka i szukamy inwestora (tak, także i w branży wyłudzania VAT-u znajdują się inwestorzy).

 

Problem 2: niska wiarygodność nowej spółki

Opisywany dziś schemat wyłudzania VAT-u ma dość poważną wadę: wielu przedsiębiorców zna już mechanizmy działania przestępców, więc są mocno wyczuleni na nowe spółki, które nie wzbudzają zaufania. No a skoro tak, to możemy mieć problem, aby utrzymać sprzedaż na zakładanym poziomie, tzn. 1 obrót kapitałem tygodniowo.

Rozwiązanie: zwiększenie wiarygodności

Skoro jedna polska spółka wygląda tak sobie, no to może stworzyć międzynarodowy holding…? Dajmy na to spółka – matka w Holandii, która ma oddział w Niemczech i teraz wchodzi na polski rynek? Prawda, że to już lepiej brzmi? Potrzebne rzeczy to:

– 2 spółki za granicą (Holandia i Niemcy) + jedna polska, wszystkie zarejestrowane do VAT,

– prezesi – słupy z zagranicznymi nazwiskami,

– 3 strony www,

– i tak dalej.

Oczywiście oznacza to wyższe koszty startowe, ale mamy zbudowaną wiarygodność i dzięki temu mamy większe szanse sprzedawać więcej.

 

Problem 3: jak zminimalizować ryzyko otrzymania wysokich wyroków?

Zakładając, że w późniejszym etapie złapią naszego prezesa – słupa (lub też prezesów – słupów) stajemy przed pewnym wyzwaniem, jakim jest zminimalizowanie ich odpowiedzialności karnej. Po co? A po to, aby zmniejszyć ich motywację do “sprzedania” nas, jako organizatorów. Jest bowiem jasne, że ktoś, komu realnie grozi np. 10 lat więzienia będzie chętniej współpracował z organami ścigania niż ktoś, komu grożą 3 lata za kratkami.

Rozwiązanie: oprócz faktur nierzetelnych wystawiać także faktury rzetelne

W niektórych karuzelach wszystkie firmy uczestniczące w danym schemacie wystawiały zarówno rzetelne faktury, jak i nierzetelne. Utrudniało to pociągnięcie figurantów do odpowiedzialności z art. 286 Kodeksu karnego (oszustwo). W przypadku, gdyby firma była słupem wystawiającym wyłącznie nierzetelne faktury, o skazanie z tego paragrafu byłoby o wiele łatwiej.

Rzecz jasna potencjalne problemy można by mnożyć i mnożyć – tutaj podałem zaledwie trzy przykładowe. W rzeczywistości może ich wystąpić kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt.

 

 

Krok 6: maksymalizacja zysków

Skoro mamy już opracowany plan podstawowy, to pora przejść do rozwiązań kreatywnych mających na celu wyciągnięcie maxa z naszego schematu. Samo powtarzanie już znanych i stosowanych w praktyce rozwiązań może oczywiście wystarczyć do zarobienia, ale czemu by nie wykorzystać okazji jeszcze lepiej…? No właśnie! Pomyślmy więc, co można by jeszcze zdziałać w naszym schemacie, opierając się na najprostszym porównaniu znanym jeszcze z fizyki w szkole podstawowej, czyli Dane – Szukane.

 

Dane:

– mamy kontrahentów, którzy już brali od nas towar z karuzeli,

– mamy strukturę spółek,

– nasza karuzela znajduje się w końcowej fazie obrotu (ostatnie 2 tygodnie), więc mamy idealną porę na maksymalizację zysku,

– u naszych kontrahentów mamy już zbudowaną jakąś tam wiarygodność, bo brali od nas towar, a poza tym sprawiamy wrażenie międzynarodowej sieci,

– mamy pieniądze

Szukane:

– maksymalizacja zysku

 

Potencjalne rozwiązanie: bierzemy towar na przedłużony termin płatności.

Skoro sprzedaliśmy towar polskim firmom, to dlaczego by nie wziąć od nich towaru w kredyt pod pozorem, że chcemy dla nich otworzyć rynki zbytu w Holandii oraz Niemczech…?! Przypominam, że omawianym wariancie mamy do dyspozycji zagraniczne spółki, a nasza struktura wygląda wiarygodnie. Proponujemy więc następujący deal: kupujemy towar za XXX – tysięcy PLN od naszych polskich kontrahentów, płacimy im w ciągu tygodnia i wszyscy są zadowoleni.

W praktyce oczywiście do płatności na rzecz polskiego kontrahenta nigdy nie dochodzi. Mamy więc za darmo towar, który możemy sprzedać, albo… Albo użyć w kolejnej karuzeli, dzięki czemu nie musimy inwestować własnych środków.

 

 

Reasumując

W naszych 6 krokach doszliśmy do modyfikacji znanego i prostego schematu karuzelowego z wyłudzeniami VAT-u – powstał tak jakby nowy model oszustwa, ponieważ połączenie ze sobą dwóch elementów (wyłudzenia podatku VAT i wyłudzenia towarów), których wcześniej nie połączono, tworzy nową konfigurację. Rzecz jasna przedstawiłem tutaj bardzo mocno uproszczony schemat, no ale rozpisanie wszelkich zagrożeń, potencjalnych błędów itp. raz, że byłoby baaardzo długie, a dwa dość mocno zbliżałoby się do podania gotowego planu przestępstwa, co już byłoby kontrowersyjne.

 

 

Wielka Trójka

Na sam koniec warto dodać, że najlepsza ekipa do planowania i przeprowadzania oszustw to taka, w której jest ktoś, kto:

– ma wiedzę i zna zasady (w naszym dzisiejszym przypadku mógłby to być np. doradca podatkowy),

– jest dobrym organizatorem (np. przedsiębiorca),

– jest kreatywny i orientuje się nieco w psychologii.

Czasem da się to połączyć w jednej osobie, ale chyba częściej mamy sytuację jak w znanej piosence: było nas trzech, w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel. Przy okazji wyjaśniła się też zagadka trzech butelek Johnnie Walkera ze zdjęcia – po prostu pasowały do tej Wielkiej Trójki.

 

Zdjęcie ilustrujące wpis jest poglądowe! Osoby, rzeczy lub sytuacje przedstawione na zdjęciu NIE mają bezpośredniego związku z treścią niniejszego wpisu!

 

1 komentuj
  1. Krzysztof says:

    W USA spółka llc może być managerem (czyli defacto właścicielem, założycielem zostaje pośrednik) innej spółki llc, czy w europie spółka llc może zostać managerem spółki zoo, gmbh czy odpowiedników w innych krajach?

Komentarze wyłączone